Żona,

Twoja teściowa święta krowa to mama Twojego męża!

Joanna na grupie dla mamuś wylała żale i wiadro pomyj na swoją teściową. Oberwało się kobiecie, oj oberwało. Głupia baba zdaje się być pieszczotliwym określeniem przy tym, co jeszcze o niej napisała. Basia pisze na kobiecym forum. Opowiada o trudnej relacji ze swoją teściową, która jej nie lubi i nie akceptuje. Anonimowa napisała w sieci długi wpis o tej wrednej jędzy, która zatruwa jej życie. Teściowa święta krowa, maszyna odlotowa.

Większość całkiem nieanonimowo, podpisane imieniem, nazwiskiem i profilowym z fejsa, kobiety — żony i matki — piszą antypochwalne wpisy o swoich teściowych. Pełne żalu i goryczy, rozpaczy, złości i — o pardon — wkurwienia. Pełne wulgaryzmów z całego ich przekroju, a niektóre z nich zdają się brzmieć naprawdę łagodnie, gdy zestawimy je z innymi. Tak bardzo rozumiem złość, kiedy kobieta pisze, że jest z tym sama, a jej mąż — słodki synio swojej mamy — nie chce i nie umie jej pomóc. Bo choć samotność kobiety w sytuacji, kiedy on powinien stać za nią murem brzmi tak smutno, ale na tym jednak moje rozumienie się kończy.

Nigdy — nigdy! — nie napisałabym w sieci niczego złego na matkę męża mojego, a moją teściową, nawet gdyby mi się trafiła czarownica zza siódmej góry i zza siódmej rzeki, miotająca urokami (i dziękuję losowi, że tego problemu nie mam!). I nie zrobiłabym tego z jednego tylko powodu.

Matka to jedna z najważniejszych kobiet w jego życiu i prawdopodobnie miała te fuchę całkiem długo, dopóki nie poznał Ciebie (o Ty niedobra!). Wycierała mu tyłek i gotowała obiadki, dmuchała na rozbite kolano i chodziła po osiedlu w poszukiwaniu zaginionego syna, który schował się na wielkiej jabłoni. On kocha ją, nawet w jej najgorszym wydaniu, a Ty właśnie wysmarowałaś na facebookowej grupie Super Mamy wpis o jego mamie.

No nieładnie.

Zrozumienie uczuć i potrzeb mężczyzny wydaje mi się być tu kluczowe. To nie jest tak, że on wychodzi z domu i oto mamy Jego Nowe Ja. Jego przywiązanie do matki to coś, z czym wiele kobiet zupełnie niepotrzebnie walczy. To nie z przywiązaniem trzeba walczyć, ale z przeformułowaniem ich relacji i zbudowaniem nowego porządku rodzinnego świata.

Może Cię to nie pocieszy, bo chciałabyś coś zrobić, ale to jego rola, abyś Ty i jego mama jakoś — lepiej lub gorzej — się dogadywały. To jego zadanie, aby powiedzieć swojej mamie, że nie życzy sobie złośliwych uwag na Twój temat. To on ma wyznaczać granice, za które nie będzie wpuszczał swojej mamy. Od czasu ślubu — lub od czasu, kiedy żyjecie razem — relacje się zmieniają i jego w tym głowa, aby jego relacje z mamusią wyglądały tak, byś czuła się jak najbardziej swobodnie i masz prawo takiej stanowczości od niego wymagać.

Są oczywiście oporne przypadki. Nieszczęśliwe matki, które w synach upatrują pocieszenia i codziennie wieczorem uparcie wydzwaniają do nich. Niezadowolone z synowskich wyborów, wyżywające się i niereformowalne kobiety, którym radość sprawia wbicie szpili. Ale dopóki on nie spróbuje, nic się nie zadzieje, a dopóki on będzie pozwalał na wszystko…

Mężczyznom jest z tym trudno, ale każdy Piotruś Pan musi w końcu dorosnąć. Trudno jest wyznaczyć granicę ukochanej mamie i wyjść z rodzinnego domu. Bez tego nie da rady ruszyć dalej i budowanie związku ze swoją kobietą może być — głównie dla niej — kłopotliwe. Naprawdę, gdzieś w środku próbuję tłumaczyć te złośliwe wpisy na fejsie, bo myślę, że te kobiety muszą być tak bardzo samotne w swoich związkach. Zamiast powiedzieć to swoim mężom, rozmawiają w grupie Super Mamy. Niektóre piszą, bo sobie nie radzą, inne uprzedzone do teściowej od pierwszego spotkania.

Mężczyzna potrzebuje kontaktu z matką i wiem, że kiedyś — jako matka — będę potrzebowała kontaktu z synem. I tylko ode mnie zależy to, jaka będzie jego jakość i częstotliwość, bo wiem, że już dziś buduję relację z dzieckiem. Nigdy jednak nie chciałabym o sobie przeczytać inwektyw ze strony mojej synowej, nawet jeśli okażę się najświętszą ze świętych krów.

Jednak kiedyś pewnie jakaś kobieta mojego syna wybierze. Weźmie go z jego wadami i zaletami, z jego przyzwyczajeniami z domu rodzinnego i gustem, który w domu po części się ukształtuje. Wybierze właśnie jego — trochę nawet podobnego do mnie. Tak samo, jak ona wybrała jego. Syna kobiety, o której nasmarowała same przykrości.

06 comments
  • A ja tam lubię narzekać na swoją teściową ale zawsze do pewnej granicy, której nigdy nie przekroczę. Prosta sprawa, też nie byłabym zadowolona z tego jak Mąż napieprza na moją Mamę i tyle, a wiem że święta nie jest 😛

    • Do granicy i tylko do męża. 😀

  • Mam obecnie świetną teściową (choć kiedyś byłam z chłopakiem, którego mama bardzo mnie męczyła i strasznie się wtrącała, więc trochę wiem jak to jest) ale zgadzam się z tym, o czym tu napisałaś. Do matki partnera co by nie było, zawsze zwracam się z szacunkiem. Można pożalić się zaufanej przyjaciółce, jasne, ale żeby na fb wypisywać takie rzeczy, to już przegięcie. I tak jak pisze Magdalena I Madziof – to działa w dwie strony, nie byłabym zachwycona, gdyby mój luby obsmarowywał moją mamę w sieci;)

    • Wypisywanie w sieci zawsze mnie jakoś tak mierzwi… Uważam, że to mocno nie fair. Nie musimy się lubić, ale szacunek – obowiązkowo!

  • Elwina | Cukropuch.pl

    Różne miałam i ja przygody rodzinne, ale czytając ten tekst zdałam sobie sprawę, że mój syn też kiedyś przedstawi mi swoją przysłowiową narzeczoną i jaka by nie była, to będę musiała zaakceptować jego wybory. Włos na głowie mi się jeży. Ciężka fucha, bycie teściową 😉

    • Haha, mam takie same myśli! I jeszcze „kiedyś jakaś mi go zabierze”. O mamo. 😀