Mama,

Emocje ojca – Pozwól mu przez chwilę być tym słabszym…

Kiedy rodziłaś, stał obok i trzymał Cię za rękę, wytrzymując wbijane głęboko paznokcie. Albo nie było go z Tobą, bo wiedział, że tego nie da rady wytrzymać. Często śpią — on i ono, wtuleni w siebie, oddychają równiutko i spokojnie. On i ono, tato i dziecko. Czasem kropka w kropkę, skóra zdjęta, niemalże identyczni. Czasem ono tak bardzo niepodobne do niego, ma jednak to coś — coś wspólnego, niedużego, nie do pomylenia.

Bycie ojcem stało się modne — na szczęście i dzięki Bogu. Mężczyźni odważnie wyciągają w centrach handlowych pieluchy i pędzą z pociechami do łazienek, aby je przewinąć. Tulą i noszą, śpiewają kołysanki i chwalą się w pracy zdjęciami. Opowiadają kolegom weekendowe rewelacje o dziecięcych perypetiach i innych, mrożących krew w żyłach sytuacjach. Ale i tak o tacierzyństwie mówi się za mało.
Bo tatuś — ten, który ledwo nim został czy ten, który nabrał już wprawy w bieganiu za pociechą — to nie tylko męskie ramiona, które dają ukojenie po tym, jak nieskazitelna, dziecięca skóra napotka na beton, który dotkliwie zedrze kolano.

Ojcostwo to emocje.

To emocje, które często tak trudno nam zrozumieć, bo to my — to nas boli, to nas smuci, to my musimy pokochać tego przybysza prosto z brzucha. Jeszcze dopiero co kopał po żebrach, a teraz siedzimy w wygodnym fotelu i myślimy ty cudzie, urodziłam cię!
A jego nie boli. On nie ma baby bluesa, chodzi codziennie do pracy i może tam odpocząć od domowego zgiełku. Ale po porodzie dostaje w ramiona malutkie zawiniątko. Czerwone, spuchnięte, z małymi siniaczkami. I musi tego kogoś pokochać z całego serca. Ta miłość przychodzi stopniowo, jest coraz mocniejsza — z każdym dniem nabiera na sile, ale początkowo jest taka trudna…
On musi być silny, bo Ty możesz dzięki temu być słabsza. Nie słaba, trochę słabsza. Możesz płakać z bólu, przez hormony, ze złości na kolejne zapalenie piersi. Będzie znosił Twój smutek, czasem mu się oberwie, kiedy będziesz bezsilna i będziesz nosiła na rękach krzyczące z kolkowego bólu maleństwo.
Będzie ocierał łzy, kiedy ono upadnie i coś zaboli. Będzie patrzył z daleka, jak próbuje usiąść, jak bawi się klockami, jak w kąpieli radośnie chlapie wodą. Będzie dumny z najmniejszej rzeczy i to będą jego piękne chwile, dobre emocje, tacierzyńska radość.

Wielu mężczyzn jest w okazywaniu uczuć takimi powściągliwymi. Mają umięśnione barki, które mówią o ich sile. Mają mieszkania i samochody, piękne żony, śliczne dzieci. Pracę, którą lubią lub nie, ale dzięki niej ona może spokojnie pójść na gorzej płatny urlop macierzyński. Tacy twardziele, silni, odważni.
A w tam głęboko ciepłe kluchy. Kochane, ciepłe kluchy, które codziennie rozczulają się nad niemowlęcymi stópkami, delikatnymi rączkami i oczkami. Te oczy dziecka, codziennie patrzą na ojca coraz śmielej, coraz rozumniej, poznają, że ten, tak ten człowiek to tata. Aż do dnia, w którym dziecko wykrzykuje pierwsze TA-TA! Wtedy on, silny mąż i ojciec, dorosły obywatel i odważny człowiek, rozpływa się, rozczula. Ta-ta.

Pozwól mu. Pozwól mu być czasem tym delikatnym, może płaczącym Ci na ramieniu, bo może jego emocje się przeładowały. Przeżył tak wiele — inaczej niż Ty, ale to jego prawdziwe, trudne emocje. Od dwóch kresek na teście ciążowym, kiedy to już na pewno wiedział, że Wasze życie się zmieni, aż do teraz — bo może właśnie teraz je śniadanie razem z potomkiem, a może właśnie kładzie go spać.
Pozwól mu to wszystko przeżywać. Być ojcem zaangażowanym, nieodsuniętym od dziecka, cieszącym się tym, że może. Korzystającym z chwil z maluchem, biegającym po domu i robiącym hałas tylko dlatego, że dziecko jest wtedy tak bardzo rozbawione.

I pozwól mu być zmęczonym, może zdenerwowanym, może bezsilnym czasem. On i tak będzie próbował to wszystko ukryć — ten silny facet, odpowiedzialny mąż, dzielny tata.
W środku jest on i jego emocje. Te piękne i te trudne. Ten tata-twardziel, który podczas narodzin pobladł, który po porodzie pół nocy nie mógł sobie znaleźć miejsca, który siedzi nad łóżeczkiem dziecka i sprawdza jego oddech.

On, tak samo jak Ty, codziennie martwi się, czy jest dobrym rodzicem.

09 comments
  • Nie mam dzieci, tekst jak zawsze bardzo mi się podobał;)
    A ja tak sobie myślę, że w ogóle w społeczeństwie nie pozwala się mężczyźnie okazywać słabości. A przecież facet też może mieć gorszy dzień, może być smutny i słabszy. I to nic złego, nawet niech sobie popłacze. A kobieta mu wtedy pomoże, spojrzeć na różne rzeczy z innej strony. Tylko bez wyśmiewania a tym razem właśnie z tym ramieniem na którym może się oprzeć.

    • O to prawda! „Chłopaki nie płaczą”, nie? 😀

  • Przepiękny tekst – mam szklanki w oczach <3

  • Aha

    a ja podsunę ten tekst mojemu kochanemu, aby jeszcze bardziej wiedział, że na mnie może liczyć tak jak ja na niego.

    • Kochani. <3 Tak się cieszę, że jesteście już we czworo! Na kiedy masz termin?

      • Aha

        na początek sierpnia 🙂

  • Elwina | Cukropuch.pl

    Pięknie napisałaś. Ja nie znoszę jak społeczeństwo sprowadza ojcostwo tylko do utrzymania rodziny. Ale pewnie to tak samo, jak nie pozwala facetom płakać.